Słaba silna wola.

Uczę się, nadal. Poświęcam każdą wolną chwilę na to, by ogarnąć tę kosmiczną ilość materiału. Szef jest na urlopie, a pod jego nieobecność dzieją się, kurwa, cuda. Do jednych z nich należy postrzeganie ludzi, kobiet, przez pryzmat ich ładnej buzi. Jest zażenowana. Okazało się, że jedną z rzeczy, którą zajmowałam się od kilku miesięcy będzie chyba zajmował się ktoś inny, bo nie jestem wystarczająco ładna (cytując Blankę Lipińską "nie muszę być ładna, ważne, że jestem mądra"). Czy nie jest dyskryminacja? Przecież na to jest paragraf... Póki co czekam na powrót szefa i tylko i wyłącznie dla tego, że jest moim kumplem i człowiekiem, któremu ufam, nie będę robić z tego afery. Pokazałam klasę, wciąż chodzę z wysoko podniesioną głową, chociaż moje poczucie pewności siebie upadło.

A co do słabej silnej woli... Siedzę właśnie w łóżku T., z kawą i naleśnikami. Zdecydowałam, że przyjadę. Muszę się przekonać, ostatecznie. W drodze pokłóciliśmy się chyba trzy razy. Odkąd jestem - jest cudownie. Rozmawiamy poważnie, o nas, o planach, o zmianach. Pierwszy raz powiedział o tym, że jest w stanie przeprowadzić się bliżej, żebym nie musiała zmieniać pracy. Pierwszy raz czuję, że myśli o mnie poważnie.

Oby to nie było złudzenie.

Niech to będzie dobry weekend.


Komentarze

Dodawanie komentarzy dostępne po zalogowaniu

Zaloguj się