………734

Obraził się na mnie bo nie chciałam się z nim kochać. Stara się chłop jak może - kolacje, wino. Mówi, że to jego wina. To nieprawda. Ze mną jest wszystko nie tak. Nie chcę tego robić na siłę, na odwal się. Nie mam ochoty i tyle. Może to ta choroba, albo już przez to jestem

aseksualna do reszty. On jest jedynym facetem, który mnie kręci. Nawet nie chciałoby mi się pomyśleć o kimś innym. Nie zdziwiłabym się, gdyby znalazł sobie kogoś na boku. Mogłabym mieć pretensje tylko do siebie. Jak On w ogóle ze mną wytrzymuje? Gdzie jest Jego granica?

Fajnie jest mieć dzieci, ale one nie scalają związku. Niszczą go, bo stają się centrum świata rodziców. Nigdy już nie będzie jak kiedyś.

Może powinnam się wystroić w jakieś fikuśne ciuszki i zrobić mu niespodziankę, pomimo, że czuję się w nich jak szynka w sznurku… Problem leży we mnie, w moim nastroju, w moich kompleksach, w stresie. Co zrobić żeby było dobrze?



Komentarze

Dodawanie komentarzy dostępne po zalogowaniu

Zaloguj się