Środa

Dzisiaj pojechałam ok 45km w rodzinne strony moje Tatry kochane, odwiedziłam moją ulubioną fryzjerkę, aby zrobić się na bóstwo, bo jutro mężuś przyjeżdża. Odświeżyłam kolor, podcięłam końcówki i odrazu lepiej się czuję i wyglądam. Potem pojechałam do mamy, bo to po drodze, a że dzisiaj pracowała do późna czas spędziłam z moją siostrą i bratem bo akurat miał wolne no i moją kochaną chrześnicą. Nie dość że słodka jest to taka śliczna do tego🤩 synek nie nazywa ją kuzynką tylko siostrą ☺️ Pogoda nam się udała, więc też zaliczony został spacer, kawa po sąsiedzku u cioci i ani się obejrzałam trzeba było wracać.
Wracam przeważnie za dnia lub tak lekko pod wieczór, bo strasznie źle jedzie mi się ciemną nocą i niekiedy zdarzy się znienacka jakiś jeleń, lis czy szop, a bardzo nie lubię jak takie zwierzyny wyskakują, bo one to tak wiecznie w ostatniej chwili. Drogę praktycznie większość czasu mam przez lasy, no to cóż się dziwić, więc dlatego wolę jechać zanim te łobuzy zaczną buszować po drogach.
Wypakowałam zakupy, które zrobiłam po drodze i ogarnęłam synka. Trening już zaliczony, dzisiaj tylko sam stepper bo tak mi dokuczał ból głowy, że musiałam się położyć. Tak więc miłej i spokojnej nocy życzę wszystkim 🤗


Komentarze

Dodawanie komentarzy dostępne po zalogowaniu

Zaloguj się