118.

Szlag mnie trafia.

Tyłu rzeczy chciałam się nauczyć, albo przynajmniej spróbować ale, kurwa, nie mogę, bo wszystko rozbija się o mój dom i pracę, a przedewszystkim o moją starą.

Tak.

Prawie nie lalkuję, a ta co chwila włazi bez pukania i truje, truje, truje jak to wszystko jest źle.

Co ty robisz? Po co? Na co? Czas marnujesz. Lepiej byś w ścianę popatrzyła, mszy w radiu posłuchała. Masz coś do jedzenia? Daaj mi to, daj tamto. Jak to trzymasz na jutro do pracy? A co to jest? Do czego? Sąsiad to, sąsiad tamto i sramto. A za komuny to lepij było, ale u nas zawsze źle i każdy zły, ten kurwa, a ramta chuj, wszystko źle źle źle... I tak dalej i tak dalej.

Lalkować się nie da, czytać też nie, bo zaraz armagedon, że jak wyżej, czas marnuję i o czym to w ogóle jest? Szataństwo! Szataństwo! Lepiej poczytaj coś o tym co mnie interesuje. Jak to ciebie co innego interesuje!? Trrr! Trrr!

Ze wszystkim trzeba się skradać, nawet ze zwykłymi czynnościami przy sobie samej, bo jak złapie to się przypierdoli.

Już to widzę co by było, gdybym kupiła sobie kalimbę, rolki albo zaczęła ćwiczyć jogę. Zaraz by było jak wyżej, gdyby wlazła i zobaczyła.

A wlazłaby na pewno. Bo prywatności to ona nie szanuje w ogóle. Włazi jak do siebie, nawet nie puka.

Jak się chcę przebrać albo coś to się muszę od środka zamknąć, a i tak się dobija i awanturuje, że zamknięte.

I jak tu się nauczyć tego co chciałabym umieć?

Wiecie o co mj chodzi...

Najchętniej to bym w nocy się za takie rzeczy brała, bo to w sumie bardzo adekwatny czas. W nocy niestety muszę spać, bo rano do pracy, z której w sumie to najchętniej bym spierdoliła, ale się boję, że nowej nie znajdę i znowu mi w domu zafundują taką chujnię jak miałam zanim łaskawie mnie przyjęli. Serio, zanim tam trafiłam to moje CV zostawiłam wszędzie, gdzie się dało, ale przyjęli mnie tylko tam, gdzie pod pewnymi względami jestem praktycznie bezbronną. I jeszcze tyle klamotów trzeba nosić ze sobą... nie ma jak książki upchnąć. Ciepło jest teraz, znajomych od wiecie czego gdzieś wcięło, a do domu wracać się nie chce - poczytałabym na jakiej ławce, choć to uwagę zwraca teraz.

Znowu się awanturują. Ja pierdolę. Pewnie zaraz tu przyjdzie i znowu będzie truć. A ja jestem taka zmęczona tym całym skradaniem się, czekaniem na okazję żeby zrobić to czy tamto albo na wiadomość, która nie przychodzi i pewnie już nie przyjdzie.

Jestem taka zmęczona i taka wkurzona, tak bardzo mam dość i tak bardzo chciałabym coś zrobić, cokolwiek, ale wszystko jest prawie niewykonalne...

Komentarze

Dodawanie komentarzy dostępne po zalogowaniu

Zaloguj się