5:3 trzeźwi vs pijani

Z każdą kolejną imprezą na której nie pije, stwierdzam, że to była super decyzja. Mimo, że przed czasem mam zawahanie to za każdym razem po imprezie, gdzie nie wypiłam ani kropli czuję się dumna z siebie i zadowolona ze swojej decyzji. Udowadniam sobie, że potrafię się bawić na trzeźwo i to bardzo dobrze. Pamiętam jak kiedyś wchodząc na parkiet musiałam przechylić kilka kieliszków, żeby czuć się dobrze na parkiecie, sexy itd. A teraz tak nie jest wchodzę, tańczę i po prostu jest fajnie. Bardzo się bałam, że będę wykluczona, ale po uświadomieniu sobie, że w piciu przede wszystkim chodzi o samą celebrację, toasty, robienie tego wspólnie z kimś, a nie o sam alkohol zrobiło mi się o wiele lepiej. Po prostu inni piją piwo, a ja piwo 0% przybijamy toast, pijemy za zdrowie, bo tak naprawdę to co za różnica czy w kieliszku masz wino, wodę czy cole. W piciu nie chodzi o sam alkohol, a o samą celebrację przede wszystkim. A ja nie pijąc, nie odmawiam sobie niczego, bo co to za różnica co tak naprawdę pije.

  • Piję się dla celebracji - wykluczając alkohol nadal można celebrować

Następnie zastanawiając się dlaczego w ogóle pije to właśnie samopoczucie, człowiek jest nagle zabawniejszy, odważniejszy, śmieszniejszy, jest duszą towarzystwo, wydawałoby się, że od razu jest atrakcyjniejszy i fajniejszy, rozmowa od razu lepiej się klei, nagle jesteś podziwianym królem parkietu i wszystko staję się łatwiejsze. Uświadomiłam to sobie przy pierwsze poważniejszej próbie jaką było wesele. A w dodatku wesele nie w mojej rodzinie, u całkowicie obcych mi ludzi, z partnerem, który od pewnego czasu poważnie działał mi na nerwy i był beznadziejny w konwersacji. Przed samym weselem już jakiś tydzień nie piłam i miałam zamiar to podtrzymać. Była sytuacja, że w drodze na wesele w pobliżu pojawiła się setka wódki oraz namowy wszystkich, że no weź przestań, pobawmy się, w końcu to wesele i tak dalej. Przyznam bardzo mnie pokusiło, jechałam tam średnim nastroju, trochę żeby odbębnić, czułam niesprzyjające spojrzenia matki partnera przez co też nie czułam się komfortowo i myślałam, kurde może się nawalę, pośmieję, zabawie i przynajmniej będzie fajnie niezależnie od tego co będzie działo na samym weselu. I wtedy stwierdziłam HALO czy naprawdę potrzebujesz alkoholu, żeby się po prostu dobrze bawić, żeby być śmieszna, towarzyska i pełna energii. Jeśli tak to coś bardzo nie, więc stwierdziłam ,że muszę to sprawdzić. Bawiłam się wspaniale i to sama ze sobą, bo kompani zabawy nie byli rewelacyjni. Uważam, że bawiłam się lepiej niż reszta pijących wódę gości. Jednak potrafiłam być towarzyska, zabawna, roztańczona, odważna i szczęśliwa, kto by pomyślał. Ten wieczór dodał mi wiary, wiary w samą siebie, że przecież jestem fajna i nic nie musi mi w tym pomagać. Od tamtego wieczoru każda kolejna impreza na której nie piję alkoholu utwierdza mnie w tej myśli.

  • Piję się, żeby czuć się fajnym - a przecież i bez tego jesteśmy fajni

Do tego przy piciu alkoholu na imprezach czułam się można powiedzieć wyzwolona i odważna. Robiłam rzeczy, których zwykle bym nie zrobiła, chociaż chciałabym. O tym pomyślałam dopiero dzisiaj, ponieważ wczoraj pierwszy raz tańczyłam z chłopakiem w klubie całkowicie trzeźwiutka i tak pierwszy moment czułam się niezręcznie. I wtedy pomyślałam po pijaku miałabym ręce na jego szyji, a on na im tyłku. I przecież skoro mam na to ochotę to dlaczego sama siebie ograniczam, co stoi mi na przeszkodzie, o co tak naprawdę chodzi. NIE, mam ochotę to to zrobię i znowu udowodniłam sobie, że przecież potrafię i znowu zburzyłam kolejną ścianę, której tak naprawdę nigdy nie było, tylko nasz umysł ją widzi.

  • Piję się, żeby być odważnym - na trzeźwo też mogę być odważna


Podsumowując te trzy punkty to jest 3:3 trzeźwi vs. pijani

Na ten moment wszyscy są tak samo wygrani, nikt nie jest przegrany. Każdy ma wszystko z tych trzech punktów i nie jest w żaden sposób na straconej pozycji.


Idąc dalej kolejny punkt będzie tylko dla jednej ze stron i będzie to punkt dla trzeźwych i z czystym sumieniem przyznam, że jeszcze dwa miesiące temu przyznałabym go drużynie przeciwnej. Bo pijemy, że być szczęśliwi i zawsze tak to widziałam. Po chujowym tygodniu impreza w klubie, nawalona w trzy dupy czułam się wreszcie szczęśliwa, ale wczoraj uświadomiłam sobie to wygląda z drugiej strony patrząc na moją nawaloną koleżankę. Pod koniec imprezy tańczymy, ona ledwo stąpająca z nogi na nogę nie w rytm muzyki, głowa ciężka, ręce ciężkie, oczy troszkę przymknięte, delikatny uśmiech i ślepe spojrzenie w tłum. Pomyślałam sobie, że nie wygląda najlepiej i dlaczego to sobie robi. I nagle poczułam się jakbym widziała jej oczami, przecież ja sama jeszcze dwa miesiące temu wyglądałam identycznie, a co jest najśmieszniejsze i najbardziej absurdalne to właśnie w takim wydaniu czujemy się najszczęśliwsi, czujemy błogość, miękkość, jak stajemy się częścią całości, odważni, piękni i podziwiani. Właśnie tak jest i przyznam, że uwielbiam ten stan, ALE czy to dobrze, że tak wyglądając czujemy się tak dobrze i czy to dobrze, że następnego ranka to przyjemne uczucie całkowicie zniknie. No nie uważam, że tak nie powinno być. Wybieramy po prostu łatwiejszą drogę. łatwiej jest się nawalić, żeby czuć się dobrze niż zatrzymać się, pomyśleć i zacząć coś zmieniać, żeby czuć się tak cały czas. Doszłam do wniosku, że szczęście, odwaga, atrakcyjność po pijaku o której pisałam wcześniej jest nieprawdziwa, jest złudna. To jest po prostu kłamstwo w które magicznie po wypiciu wódki staję się całkowitą prawdą. I wtedy znowu poczułam się dobrze, poczułam się dobrze z moją decyzją.

  • Pijemy, że poczuć złudne szczęście 4:3

No w ostatnich minutach rozgrywki ult, brak kaca. Nie umierasz cały dzień, nie rzygasz nad kiblem, wstajesz czujesz się normalnie, a do tego byłeś na zajebistej imprezie i nie musisz ponosić tego żadnych konsekwencji. Co prawda to nie jest jakiś punkt aż tak mnie motywujący, ale jest to można powiedzieć taka nagroda dodatkowa, taka wisienka na torcie. Zaczynając kolejny tydzień po imprezie jest jeszcze gorszy niż cały tydzień przed nią samą. Nie dość, że jesteś po chujowym tygodniu to jeszcze źle się czujesz, kręci się w żołądku, masz wypalone gardło od rzygania, do tego często masz jeszcze jakieś konsekwencję w związku z zachowaniami poprzedniej nocy, a jakby tego było mało przeważnie czujesz się tak beznadziejnie, że zaniedbujesz swoje obowiązki i zaczynasz kolejny tydzień jeszcze gorzej niż poprzedni.

  • Nie pijąc nie masz konsekwencji na następny dzień 5:3


Na ten moment na prowadzeniu drużyna trzeźwych, a z każdym kolejną imprezą czuję się pewniej na tym podium.


Nie powiem, że nigdy się w życiu już nie napiję, ale jednego jestem pewna to bardzo wartościowe doświadczenie w moim życiu.


Niestety jest pewien minus i jest on naprawdę absurdalny. Nie pijąc alkoholu czujesz wstyd. Czy to nie jest śmieszne? Wstydzić powinniśmy się właśnie wtedy jak ledwo co patrzymy na oczy, przybijamy gwoździa na imprezie, robimy krzywe akcje w towarzystwie, sprawiamy problem, jesteśmy zagrożeniem, rzygamy czasem pod siebie i nie jesteśmy w stanie się wysłowić i ok czasem czujemy wstyd z tego powodu, ale zawsze mamy na to zwalić i nie jesteśmy to my sami. TO WSZYSTKO WINA ALKOHOLU. A mówiąc na głos, poproszę piwo 0%, drinka bezalkoholowego albo mówiąc "nie ja podziękuję" czujemy wstyd. No wyobrażacie to sobie? Nigdy o tym głębiej nie myślałam i nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale tak otaczamy osoby niepijące większym wstydem niż pijackie wybryki. Śmiejąc się o pijackich wygłupach i niezręcznych sytuacjach wszyscy śmieją się po pachy, a z opowieściami, że ktoś nie pił na imprezie mówimy to tak naprawdę śmiejąc mu się w twarz, żeby poczuł się gorszy, właśnie nieszczęśliwy, mniej towarzyski, mniej atrakcyjny. Wszystkie te głupie teksty "przestań napił się ze mną" "przecież nie możesz mi tego zrobić" "no nie żartuj sobie ze mnie", namawianie "tylko jedno piwko" "nie nawalimy się dzisiaj w trupa" "napijemy się tak, żeby nie było kaca" i wykluczanie " Pijesz, pijesz, a Ty nie pijesz dobra to Ciebie nie liczę" "dobra idziemy na shota" i pomijanie osoby nie pijącej. Automatycznie pomijanie tej osoby, bo przecież jak trzeźwa to gorsza. Jak chce zrobić coś śmiesznego to przecież nie pogadać o tym z trzeźwym, bo na pewno nie zrozumie. Przecież tylko pijany zrozumie pijane żarty. Kupowanie soczku osobą niepijącym, zniżanie ich automatycznie to poziomu co najmniej dziecka. Bo ja piję wódkę, a Ty jakiś tam soczek. Obracanie się plecami do toastu do osoby trzeźwej, bo przecież toasty mogą być tylko alkoholowe, bo przecież toasty są tylko dla tych wybranych przecież nie można się stuknąć kieliszkiem wódki z jakimś tam soczkiem. Przecież z dzieckiem też się nie stukasz kieliszkiem. A co najśmieszniejsze najpierw tak traktuję się taką osobę, a następnie już pod koniec wymaga się o niej żeby była tą najodpowiedzialniejszą, żeby niańczyła wszystkich po kolei i zaopiekowała się wszystkimi i zaprowadziła wszystkich do domu. Czy to nie wydaję się okropne?

I wreszcie tłumaczenie się, to jest też chyba najgorsza część "a dlaczego nie pijesz" "skąd taka decyzja?" "masz problem z alkoholem?". Jest to coś tak dziwnego, że wszyscy są zaskoczeni jak tak w ogóle można albo pojawią się spojrzenia, że na pewno masz jakiś problem, bo inaczej przecież nikt nie podjąłby takiej decyzji. Jakby tylko tylko trzeźwi mieli problemy w życiu.


I teraz najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że w życiu nawet nie pomyślałabym o tej kwestii w taki sposób. Dopiero po pojawieniu się po tej przeciwnej stronie to zauważyłam. Nie pomyślałabym, że potrafimy być tak nieświadomie bezczelni i bezuczuciowi.


Nie dość, że jest to wartościowy okres i w moim życiu to chciałabym, żeby również jakoś podzielić się tym z moimi bliskimi. Staram się pokazać, że to nic złego, innego, nienormalnego i chorego, że na trzeźwo też można się dobrze bawić (imo nawet lepiej), robić głupie rzeczy, uczestniczyć w toastach, czuć się atrakcyjnie i pewnie siebie; że to żadna różnica co kto ma w szklance, przecież spotykamy się dla dobrej zabawy, a alkohol jest dodatkiem, a czasem odnoszę wrażenie, że jest odwrotnie, spotykamy się dla alkoholu, a czasem dodatkowo pojawi się dobra zabawa.



Komentarze

Dodawanie komentarzy dostępne po zalogowaniu

Zaloguj się