Powrót

Dawno tu nie pisałam, sama nie wiem czemu..

W ostatnim czasie dużo się zmieniło. Zamknięcie w domu na 2 tygodnie przeciągnęło się do ponad roku. Ja wróciłam do pracy. Pracowałam całe 3 tygodnie i pozamykali moja branże. Eh.. Moj stan psychiczny znowu ulega zmianie..

W pracy narzeczonego połowa osób chora, ciągle musi być w pracy, ja jestem cały dzień w domu z córką. Dziś się rozchorowała.. Rano pojawił się tylko kaszel, teraz już stan podgorączkowy..

Taki okres ale ja już mam dość..


Dziś jest dzień, w którym chciałabym być sama, poleżeć w łóżku i nigdzie z niego nie wychodzić.. Albo wyjść.. Wyjść gdzieś daleko, posiedzieć w ciszy i pomyśleć.. Pobyć sama ze sobą, z własnymi myślami..


Już sama nie wiem co myśleć, co robić. Ciągle tylko temat koronawirusa, dookoła wszyscy chorzy. Świat kręci się wokół wirusa, nie ma nic innego. A święta? Święta spędziłyśmy w domu. Wczoraj i dziś mój facet pracował, także kolejne święta spędziliśmy osobno.. Już mnie to dobija.

Cieszyłam się na powrót do pracy, na spotkanie z ludźmi, gdzie rozmowy nie będą dotyczyły tylko dziecka i macierzyństwa. I zostałam znowu zamknięta, do tego dziecko mi się rozchorowało a ja nie wiem jaka sytuacja z moją branżą. Na dzień dzisiejszy wolałabym aby nie otwierali, bym mogła siedzieć przy córce i doglądać by się jej nie pogorszyło, ale potrzebujemy pieniędzy. Mamy kredyt na głowie.. Eh..


Nie wiem sama po co to pisze.. Chyba tylko zeby się wygadać. Mam ochotę usiąść i płakać, tak po prostu.. Wypłakać się, wyrzucić z siebie ten żal, ten niepokój całą tą sytuacją...


Nie zostaje mam nic innego jak czekać.. Część na normalność.

Komentarze

Dodawanie komentarzy dostępne po zalogowaniu

Zaloguj się