Jestem szczęśliwa

To przychodzi olśnienie - w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę z tego, że w końcu jesteś szczęśliwa i nic Ci w życiu nie potrzeba. Po prostu, zmywasz naczynia, idziesz do sklepu, palisz fajkę, i nagle uświadamiasz sobie, że jesteś mega szczęśliwym człowiekiem.


Myślę, że doszłam do tego wniosku patrząc na to, ile i czego nie potrzebuję, żeby być szczęśliwa. Zawsze wydawało mi się, że zdobywamy punkty jak w jakiejś grze, praca, dom związek, nabijamy sobie levele i nasz poziom szczęścia rośnie. Nie chcę też twierdzić, że zadowalam się byle czym, ale zwyczajnie cieszę się z małych rzeczy i doceniam każdą pierdołę w swoim życiu.


Jestem prostym człowiekiem i to w sobie lubię. Męczyło mnie długo, moja potrzeba zadowalania innych, ale przecież nikt za mnie życia nie przeżyje. Staram się nie krzywdzić moich bliskich, przykładowo - nie wierzę w boga. Ale, gdy mama mówi, żeby pojechać z nią do kościoła to jadę - jeżeli nie dam rady się z tego wykręcić. Moi rodzice, w szczególności mama jest bardzo religijna. Nie staram się zmienić ich zdania, uświadomić ich, że religia to wymysł społeczny, potrzebny ludziom w celu znalezienia jedności w ogromnej grupie. Są po pierwsze za starzy na to, po drugie, mają to głęboko zakorzenione w rozumie, a po trzecie są osobami, dla których opinia innych i to jak są postrzegani jako rodzina jest niezwykle ważne. Oni żyją po prostu dla drugich ludzi.


Wiele ludzi tak żyje - bo tak wypada, a co powiedzą inni, są wiecznie zestresowani, że to co robią zostanie poddane osądowi - bo przecież sami tak robią. Też tak robiłam. Bałam się żyć po swojemu, w strachu przed tym co inni o mnie pomyślą, bo przecież sama innych oceniałam. Ten strach popchnął mnie do wizyty u psychologa. Poświęciłam na to ponad pół roku - drogi interes. Stówa za wizytę raz w tygodniu. Ale nawet te pół roku pomogło, pozwoliło mi, w pewnym sensie, nakierować się na właściwą ścieżkę. Zaczęłam rozpoznawać zachowania, które były u mnie klasycznymi mechanizmami obronnymi, ale to może inny razem.


Staram się powiedzieć, żeby przestać szukać szczęścia, nie ma do tego mapy. Nie raz widziałam podobnie inspirujący cytat i choć Ameryki tym nie odkryłam to i tak się cieszę, że doszłam do tego na swój własny sposób.


Lofciam,

Constantine

Komentarze

Dodawanie komentarzy dostępne po zalogowaniu

Zaloguj się