Kolejny dzień przerwy.

Hejk, co tam u was? Bo u mnie mogło być lepiej. To nie tak, że jest źle. Po prostu wstałam i byłam serio szczęśliwa, spokojna, było tak przyjemnie. Od rana z siostrą miałyśmy świetną rozmowę o komiksie a potem innych komiksach. I było na prawdę super. Dawno nie miałam tak przyjemnej rozmowy. Ale powiem, że hobbystycznie tłumaczę sobie komiksy z angielskiego na polski (jest to dość ważne dla dalszej części historii). No to jestem w kuchni i robię sobie kawę i śniadanie. Schodzi mama na chwilę (teraz pracuje zdalnie więc czasem schodzi do kuchni po coś do jedzenia czy picie i wtedy zazwyczaj gadamy) i pyta się o czym ja z siostrą tak żywo dyskutujemy. No to mówię, że o komiksach i czemu jesteśmy takie zadowolone, bo mamy pomysł jaki komiks spróbować dalej tłumaczyć. A lepiej jest mieć pomysł na tłumaczenie i powoli go robić niż chcieć coś tłumaczyć ale nie mieć pomysłu co. Ale dobra bo odchodzę od tematu. Chodzi o to że spokojnie (no dobra wciąż nakręcona) mówię mamie o co chodzi bo się na tym nie zna i muszę dość sporo tłumaczyć. I nagle wyskakuje z takim czymś "no fajnie i wszystko ale święta się skończyły więc powinnaś zostawić ten komiks i się uczyć" (nie jest to dokładny cytat ale ja tak to odebrałam). Jakby kocham ją ale serio nikt tak nie odbiera zapału czy nie daje poczucia winy za to że robisz coś co lubisz jak ona. Ehhhh i jeszcze potem Wiki (tak ma na imię moja siostra) przyszła do mnie spytać się co robię i co teraz powinna robić bo w sumie nie jest pewna (to jest u nas bardzo powszechne jak nie jesteśmy pewne co robić albo się nudzimy, albo po prostu z przyzwyczajenia chodzimy do swoich pokoi tylko po to by po raz 20 spytać się co robi) Mama też przyszła i powiedziała, że mamy się uczyć, żeby nie było dodała jeszcze, że to tylko sugestia ale obie wiemy, że oznacza to że mamy się uczyć. I mimo, że pewnie nie ma na myśli nauki non stop to ja zdecydowanie mam takie wrażenie, że chciałaby byśmy każdy moment dnia poświęciły na naukę. A potem jak po obiedzie szybko idziemy na górę to "już znikacie?". Albo wieczorem jakbyśmy nie chciały zejść na serial czy film to by było no ale dlaczego? Po prostu jest czasami taka sprzeczna. Mam też wrażenie że wywiera okropną presję. No dobra idę się uczyć bo już i tak czuję się źle, że tyle zajęło mi to pisanie a powinnam się uczyć.

Szczerze N.

Komentarze

Dodawanie komentarzy dostępne po zalogowaniu

Zaloguj się