Afraid

Boję się. Wszystkiego. Ataki paniki nie należą do najprzyjemniejszych. Mam dość. Nie chcę jutra. Chce mi się wymiotować na myśl o szkole i prowadzeniu korepetycji. A mam przecież jutro mało lekcji, a korki aż na 18... do tego z "łatwym przypadkiem"... a jednak dobija mnie to... do tego w weekend mam seminarium z aikido... więc zapowiada się intensywny czas... a ja nie mam siły, na nic... jednak sam chciałem na nie jechać... w tym tygodniu i tak nie byłem już na treningach, nie powinienem go opuszczać... do tego sam też będę się z tym źle czuł... i widzę już te spojrzenia rodziców... boję się... tego wszystkiego... i ogólnie wszystkiego.

Nie mam już sił na życie społeczne. Na bycie samemu też nie. Nie daję rady, czuję, że jestem na skraju. Nie umiem się cofnąć. Boję się. Nie chcę. Nie chcę by było lepiej. Chcę umrzeć. Boję się wszystkiego w tym życiu. Każdego spojrzenia, oceny. Siebie też. I nienawidzę siebie. Nie chcę by było lepiej, chcę by było gorzej i chcę wreszcie umrzeć, gdy to osiągnie szczyt. Nie mam siły walczyć.

Z jakiegoś powodu nie robię tego. Masochizm? Pocierpię wtedy przecież więcej. Jednak nie wydaje mi się, by to było odpowiedzią. Sam tego nie rozumiem... może coś w rodzaju instynktu przetrwania... ale nie daję już rady, nie wiem co robić... boję się

Komentarze

Dodawanie komentarzy dostępne po zalogowaniu

Zaloguj się